Zachciało się remontu!

Remonty lubię. To znaczy uwielbiam moment planowania, wybierania, aranżowania i projektowania. Lubię zakupy i latanie po sklepach. Lubię debatować i zbierać sprzęty. Lubię efekt. Nie lubię momentu prac, nie lubię bałaganu, kurzu i chaosu. Nie lubię wiercenia ( szczególnie kiedy jestem w domu i muszę tego słuchać). Nie znoszę sprzątania po remoncie! Najchętniej to weszłabym do domu jak z telewizyjnego show, że jest pięknie, że jest czysto, jakby jeszcze wszystko poukładali mi w szafach i zaparzyli herbatkę,wsadzili na stopy kapcie i kazali podziwiać efekt, byłabym w szóstym niebie! Ale nie ma lekko! Kiedy człowiek zdecyduje się na remont, musi przejść wszystkie jego etapy. Od radosnego projektu, do męczącego ścierania kurzu i słuchania wiercenia. A potem do niemożności używania kuchni przez cały tydzień! Przyznam się, przez tydzień nie miałam bieżącej wody w kuchni. To naprawdę wielkie, ale to wielkie udogodnienie, za które trzeba dziękować. Bieżąca woda w kuchni- każdego dnia jestem za to wdzięczna!

Niesamowite jak bardzo zmienia się gust. Niedawno uwielbiam białe kuchnie na wysoki połysk. Teraz od początku wiedziałam jedno- ma być drewno, szarości i maty. Żadnego połysku, żadnej bieli. Ma być przytulnie i domowo, a nie sterylnie. Stąd drewno, które niesamowicie ociepla wnętrze. Ale powiem Wam, urządzanie kuchni, połączonej z salonem., jest naprawdę trudne. Trzeba połączyć różne funkcje w jedną całość.

W dzisiejszych czasach remont to wyzwanie. Terminy są niesamowicie odległe, a ceny rosną z dnia na dzień. Ustalamy coś dziś, a przy montażu okazuje się, ze cena jest nieaktualna. Niby wybór wielki, wszystkiego od groma, a tak naprawdę trzeba czekać i czekać. I tak czekasz na zlew czy na okap. Najgorzej jak sobie coś wymyślisz, wybierzesz i nie widzisz opcji zmiany. Czyli czekasz. Akurat ja za czekaniem nie przepadam, ale cóż, musiałam. I tak miałam farta, że nie czekałam jak teściowie, 8 miesięcy na wannę!

Remont dotyczył kuchni. Solidny, wymiana mebli i większości sprzętów. W tej obecnej niewiele mi się podobało. Zamieniłam się więc w projektantkę i bach, remontowałam. To projektowanie jest super, takie rysowanie na czysto, bawienie się kolorami, wybieraniem detali. Debatowaniem jaki kolor uchwycików połączy szarość i drewno, no i jaki kształt? Eh, tyle tego. Szukanie idealnego czegoś na przestrzeń pomiędzy blatem a szafką. Marzył mi się naturalny kamień, ale cena przyprawiała o zawrót głowy. A skoro wiem, że to nie jest moje docelowe mieszkanie, to nie chciałam wydawać niesamowitej ilości pieniędzy. Z drugiej strony nie chciałam iść w półśrodki i wybrać byle co. Wybrałam więc idealne płytki, które dzięki swojemu rozmiarowi dają wrażenie prawdziwego kamienia. Oczywiście z daleka. Dzięki temu, że są matowe idealnie wpasowały się w nowoczesne wnętrze. Bardzo się cieszę, że nie wybrałam zwykłych kafelek, a taki gres, który całkowicie odmienił moją kuchnię i sprawił, że jest piękniejsza niż w marzeniach i skromnych projektach. Wiecie jaka byłam z siebie dumna? W ogóle to cały czas jestem z siebie dumna! Uwielbiam gotować w mojej kuchni, tudzież w aneksie. Warto było się pomęczyć. Teraz czekają mnie trzy miesiące przerwy od remontów. Późną zimą planuję wymianę garderoby salonowej. Na samą myśl, że muszę z niej wyjąć wszystko ogarnia mnie dreszcz, i nie jest to miły dreszcz! A do lutego muszę zaprojektować jej wnętrze. To będzie dużo gorsze niż planowanie kuchni…

A po drodze listwy przypodłogowe, brakujące półki w łazience i lamele na ścianie z telewizorem…. Dobra, odwołuję ten stan przerwy!

Zapraszam na kawę do mojej kuchni!

Ścieżka dźwiękowa- Maanam & Nosowska – Sie Ściemnia

33 myśli w temacie “Zachciało się remontu!

  1. Fajna efekt:) My, jak wprowadzalismy sie do naszego wlasnego mieszkania 4 lata temu, wzielismy stara-nowa (5 letnia) kuchnie ze soba, dopasowalam tak, ze wyglada, jak wbudowana, za 2-3 lata (jak zaczna padac urzadzenia) bedziemy wymieniac i ciesze sie, ze mialam troche czasu, zeby sie „rozmieszkac”, bo kilka zmian bedzie. Na pewno bedzie tez bardziej przytulnie i mniej bialo-polyskowo, bo zmienila mi sie ogolna koncepcja urzadzenia, a mam kuchnie pol-otwarta na czesc jadalna i salon.
    Ale jedno jest pewne-na dole same szuflady, to podstawa, nie ma nic gordzego, niz dolne szafki z drzwiami;)
    Ja mam nad zlewem duze okno, wiec bylo troche kombinowania, glownie z kranem, ale w sumie jest podobnie, jak u Ciebie, ja sie tylko zdecydowalam na jedna komore (bo jestem leniwa i tak wszystko do zmywarki laduje;), a zamias „ociekaczki” (gdyby bylo cos recznie myte) mam taka silikonowa, rozkladana i zwijana w rulon, mozna w razie potrzeby rozlozyc obo, albo schowac i wtedy jest wiecej miejca na blacie. I tez jestem zwlenniczka pochlaniacza w szafce, z reguly jest z przodu troche miejsa na poleczki na ziola (ja tak mam, ale widzialam tez herbate).
    Najwazniejsze, ze koty zaakceptowaly, to dla nich wazne miejsce;) Ja planujac kuchnie zaplanowalam nawet miejsce na ich miseczki, zeby nie byly na ogolnym widoku (bo to swinki sa, a nie koty;) i zeby im w konsumpcji nie przesukadzac;)
    A w ogole to tez uwielbiam projektowac, wybierac, sprawdzac i zamawiac, a pozniej podziwiac efekt;) Mniej lubie czekac (teraz, to jakis absurd jest) i faze wykonawcza;)
    Zostala nam w przyszlym roku wymiana lozka, za wymarzonym zaglowkiem i bedzie przerwa do wymiany kuchni, a potem dluuuuuugo nic;)

    Polubienie

    1. O właśnie, łóżko z miękkim zagłówkiem 😁ale to już raczej w nowym mieszkaniu. Szuflady zdecydowanie rządzą, są najlepsze. Mi marzy się kuchnia jak u teściowej ma wielką kuchnię i same dolne szafki i to same szuflady. Ale to musi być wielka kuchnia by móc tak zrobić:)
      Kiedyś szalałam za białymi meblami z połyskiem ale gust mi się mocno zmienił w 4 lata 🙂

      Polubienie

  2. Piękna kuchnia wyszła, robi wrażenie. ❤ I te płytki bardzo ładne.
    Też tak myślę, że połączona z salonem jest trudniejsza, jedno z drugim musi współgrać.
    Gdyby nie koszty, wybrałabym kamienny blat, ale niestety… 😉
    A remontów nie lubię (najlepiej, jak się nie mieszka, choć i wtedy zostaje sprzątanie i układanie rzeczy), do tego przyzwyczajam się do rzeczy i nie przepadam za zmianami, jak raz znajdę idealne ustawienie, to tak może zostać na wieki, kolory też mi się tak szybko nie nudzą. 😛 Chętnie wymieniłabym tylko meble w pokoju „roboczym”, bo są wstawione takie stare i za bardzo mi się nie podobają (miałam spróbować je ulepszyć przez wymianę uchwytów, ale jak dotąd się nie doczekały ;)), ale nie mam na to weny. Może przy okazji malowania i może ceny kiedyś wyhamują… 😉

    Polubienie

    1. Jeszcze trudniej jak ta przestrzeń nie jest zbyt duża i trzeba kombinować jak mieć kuchnię i salon na 24 metrach i jakoś to pogodzić stylistycznie 🙂
      Ostatnio mam fazę na drewniane blaty i na razie jestem bardzo zadowolona. Zobaczymy co będzie dalej 🙂
      Mam wrażenie, że przez najbliższy czas ciągle będzie w remoncie😁😁😁 aż mi słabo!

      Polubienie

  3. Masz bardzo, bardzo, bardzo ładną kuchnię 🙂
    I właśnie to jest zawsze ten dylemat przy ograniczonym budżecie – kiedy można wybierać półśrodki, a kiedy nie. Co można sobie odpuścić, a czego nie…
    Marzy mi się remont kuchni, ale jeszcze trochę poczekamy…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s