Moje sposoby na to nieco oszczędzić

Nie będę ukrywać, obecne czasy nie są łaskawe dla kieszeni, tudzież dla portfela. Każde wyjście do sklepu rodzi przerażenie. Są rzeczy, na których nie da się zaoszczędzić. Auto musi dostać swoje jedzonko i nie chce jechać na piękny uśmiech. Tak samo, opłaty za mieszkanie, wspólnota mieszkaniowa nie daje sobie prawa do negocjacji i każe płacić co miesiąc stałą kwotę. Nie jestem mistrzynią oszczędzania i pewnie nigdy nie będę. Wiem, że są rzeczy, które kosztują, a ja z nim nie zrezygnuję- raz na jakiś czas chcę iść do kina, czy fajnej knajpy. Ale wiem też, że są fajne i sprytne sposoby, by oszczędzić i nieco przechytrzyć szalejącą inflację. Tak by można było wyjść z domu, spędzić miło czas, i nie mieć poczucia, że zmarnowałam 100 złotych na kino. Bo są rzeczy, na których można naprawdę oszczędzić!

Wyleczyłam się z kupowania kasz/ryżu w saszetkach, nie dość, że droższe to mniej smaczne. Raz w miesiącu jeżdżę do Młyna, gdzie kupuję zapas kaszy, mąki i ryżu w kilogramowych opakowaniach. Może mniej kolorowe, może od razu muszę je przesypać do pojemników, bo opakowania liche, ale oszczędzam i to konkretne sumy. Ekologiczne płatki kukurydziane, bez grama cukru, mega zdrowe, cały kilogram kosztuje ledwie osiem złotych. Uwielbiam je zajadać z mlekiem migdałowym i cynamonem. Kilogram jaśminowego ryżu, w worku, kosztuje 9 zł, a taka samo pojemność, ale w kartoniku i saszetkach, to koszt 15 zł za kilogram. Widać różnicę? Nie ma więc sensu by przepłacać, jeżeli można zaoszczędzić. Osobiście wpadam do mojego Młyna co najmniej raz na miesiąc i uzupełniam zapasy na bieżąco.

Nigdy, ale to przenigdy nie idę do sklepu bez listy. Kiedyś tak robiłam, i byłam ( skutecznie) kuszona licznymi promocjami. A to opcja 2 w cenie 3, a to kup dwa opakowania a dostaniesz złotówkę rabatu, i takie tam. Dopiero po czasie zorientowałam się, że wcale nie oszczędzam, a po prostu wydaję dodatkowe pieniądze. Ok, są rzeczy, które zużywam na bieżąco i tutaj opcja promocja jest super. Ale jeżeli schodzi mi rocznie w sumie jedna paczka czegoś, to po co mi nagle trzy opakowania, tylko dlatego, że trzecie opakowanie jest 50 % taniej? Już się na to nie łapię.

Ale, szukam promocji. Kiedyś tego nie robiłam, ale teraz dokładnie przeglądam promocyjne gazetki, zresztą nie muszą to być drukowane gazetki, są aplikacje na telefon, gdzie można przejrzeć gazetki promocyjne i ustalić co warto kupić. Kiedyś najpierw ustalałam menu, potem szłam na zakupy. Teraz najpierw robię przegląd okazji, i na tej podstawie ustalam menu. Niby nic, a naprawdę można zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Nie boję się zamrażarki i solidnie ją wykorzystuję. Zamrażam zupę, mięso z obiadu, od razu robię więcej porcji, i mrożę co zostanie. Oszczędzam w ten sposób i mój czas i pieniądze. Bo nie opłaca się robić 4 gołąbków czy litra zupy pomidorowej.

Używam aplikacji Foodsi i To good to go. Nie kupuję pieczywa w piekarni, tak jak dotychczas codziennie. Lubię pieczywo z piekarni, a nie to marketowe, co już wieczorem jest twarde jak głaz. Niestety, ceny pieczywa szaleją i nie dają odetchnąć. Dlatego w soboty, najczęściej o 14, mam już wykupione paczki z piekarni, właśnie z tych aplikacji. Za 12-15 zł, mam zapas pieczywa. W zależności od miejsca, na tydzień, albo 3 tygodnie! Ostatnio za 14,99 zł dostałam 6 chlebów, 10 bułek, kg tartej bułki, dwie pizzerinki i 2 jagodzianki. Dla nas, dla dwójki osób to kosmiczne zapasy. Wszystko mrożę, wyjmuję kiedy kończy się poprzedni chleb. I oszczędzam dzięki temu miesięcznie na samym pieczywie pewnie ponad 100 zł. Dlaczego kupuję w soboty? Bo dostaję wtedy sobotnie pieczywo, świeżutkie, które kilka godzin wcześniej kosztowałoby z 4 razy więcej. Tak samo z innymi zakupami, łapię paczki z Auchan, bo ten sklep mam sprawdzony. Dzięki temu zaoszczędzam na jogurtach, serkach, serach żółtych, czasem na mięsie. Myślę, że kolejne 100 zł, oszczędzamy dzięki tym zakupom. Owszem, łapiemy niespodzianki, więc nie płaczę, jak dostaję śmietanę, której nie jem, godzę się na niespodzianki. Ale dużo oszczędzam i przy okazji ratuję żywność, bo daty są najczęściej na 2-3 dni do przodu. Chociaż miałam też ser z datą tygodniową, ale raz 3 kg pasztetowej z datą na jutro, którą musiałam pomrozić. I jem ją śmiało do dziś, oczywiście po odmrożeniu. Polecam się zainteresować i zacząć oszczędzać.

Kiedy robię zakupy w Biedronce, od razu widzę na paragonie ile zaoszczędziłam. Ale, ale, jeżeli nie przeleję tych pieniędzy na konto oszczędnościowe, to nie są oszczędności. Więc od razu po zakupach, robię przelew na konto. Czasem zaoszczędzę 5 złotych, ale czasem dzięki uważnemu czytaniu gazetki i karcie lojalnościowej, to jest już 30 złotych. W miesiącu można śmiało oszczędzić kilkadziesiąt złotych, co w skali roku, daje już fajną sumę, którą można wydać na wakacjach, na jakieś dodatkowe rozrywki czy atrakcje.

W moim przypadku bardzo pomocne okazało się odlubienie różnych marek, czy to na Facebooku, czy na Instagramie. A także wypisanie się z newsleterów. Co z oczu to z serca. Nie przychodzą już maile i powiadomienia o wyprzedażach, super promocjach, dniach darmowej dostawy, nowej kolekcji itp. Mniej pokus, zakupy ciuchowe, robię tylko w razie potrzeby, a nie opcji- kup 2 pary jeansów, a koszulka gratis. To niesamowicie prosty sposób, by unikać pokus. Polecam też kupować z drugiej ręki, czy to ubrania, czy elementy wyposażenia. Ostatnio szukałam płaszcza, znalazłam go na Vinted, kupiłam do jakiejś blogerki, płaszcz założony tylko do zdjęcia, z metką i ceną 399 zł. Ja go odkupiłam za 140 złotych. Jeżeli boicie się zakupów w sieci, pochodźcie po sklepach, zmierzcie i szukajcie taniej w sieci. Generalnie fajnie jest poświęcić więcej czasu na zakupy, i poszukać tańszej, a wcale nie gorszej opcji. Ostatnio kupuję w sieci nawet środki do czyszczenia, https://webep1.com/go/57d0ad7f82 tutaj znajdziecie ekologiczne produkty, w dobrej cenie. Warto sprawdzić i porównać ceny.

Mam też nawyk, że raz w tygodniu, w sobotę, oczyszczam portfel z drobnych. W 10 miesięcy w ten sposób, zupełnie niekłopotliwy, odłożyłam 98 złotych. Przy czym, najwyższym nominałem jaki wkładam do skarbonki, to złotówka. Drobne mnie irytują, bo tylko zajmują miejsce w portfelu. Teraz mam lżejszy portfel i oszczędności. Niby nic, ale duże oszczędności, to właśnie suma tych małych.

Na koniec, mój budżet opracowuję w Excelu. Kocham te tabelki, sumiennie je wypełniam i na bieżąco kontroluję stan finansów. W jednej tabelce, od razu zapisałam sobie oszczędności. I co ważne, przesyłam na nie pieniądze, już po wypłacie. Dzięki temu, po zrobieniu wszystkich przelewów, wiem ile zostaje mi na zachcianki i niespodziewane wydatki. Tutaj ważna jest systematyczność i pilnowanie samego siebie. Ale to działa. Wiecie, że wystarczy odłożyć 85 złotych miesięcznie, by po roku mieć na koncie tysiąc złotych? Tak naprawdę to kilka kaw na mieście, jakiś niepotrzebny fatałaszek. Wystarczy drobna kwota, a szybko zobaczycie fajne efekty.

Dajcie znać, co u Was się sprawdza!

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Policy of truth

Reklama

16 myśli w temacie “Moje sposoby na to nieco oszczędzić

  1. Do sklepów bez listy zakupów się nie ruszam. Gazetki promocyjne przeglądam, ale tylko tych sklepów do których stale podjeżdżam, bo mam po drodze. Z promocji w innych dalszych sklepach nie korzystam, bo skoro nie są na mojej stałej trasie i muszę zboczyć o kilka kilometrów w obie strony, to z automatu mam większe zużycie paliwa, więc promocja się dla mnie zeruje.
    Z tymi chlebami to fajny pomysł, muszę zobaczyć co i jak 🙂
    Pozdrawiam i życzę udanego i spokojnego weekendu.

    Polubienie

  2. Too good to go nie działało w moim mieście, ale weszłam z ciekawości i okazało się, że już jest! Super, dziękuję!
    Jeśli chodzi o mnie to zamrażarka przede wszystkim – to świetna skarbonka i sposób na niemarnowanie żywności.
    Do tabelek w Excelu podchodziłam kilka razy i nic z tego nie wyszło, ale będę musiała w końcu się przymusić.

    Polubienie

  3. Wydaje mi się, że nie jestem rozrzutna i na ogół kupuję po przemyśleniu (potrafię się zastanawiać wręcz zbyt długo), a kupowanie np. ubrań nie sprawia mi przyjemności. Na konto oszczędnościowe przelewam pieniądze po wypłacie, kwota zależy od tego, ile mi zostało na bieżącym i jakich wydatków się spodziewam. Żałuję tylko, że mój bank nie ma opcji podziału konta oszczędnościowego na subkonta.
    Tabelki kocham, prowadzę sumiennie, sumuję i rysuję wykresiki, przechowuję też archiwalne podsumowania. 🙂 Ale służy mi to bardziej do analizy niż do planowania. Wypełnianie to już taki nawyk, no i wiem, że jak nie wypełnię, będę muała niepełne dane. Bez tabelki nie umiałabym nawet orientacyjnie powiedzieć, ile wydaję…
    A jeśli chodzi o sposoby to zgadzam się, że warto przeglądać gazetki. Kaszy i ryżu w saszetkach nienawidzę, i tak do gotowania z nich wysypuję, tylko w zwykłych sklepach bywa ciężko znaleźć w opakowaniu luzem… Foodsi i TGTG ostatnio zainstalowałam, ale ciężko coś upolować. Większość produktów na sklepowych półkach mogłaby dla mnie nie istnieć i obawiam się, że dużo byłoby nietrafionych, ale miałabym ochotę zaryzykować, może jakąś wege, pieczywem też bym nie pogardziła… tylko zawsze wyprzedane. 🙂

    Polubienie

    1. ja już wiem kiedy moja ulubiona piekarnia wrzuca paczki, i zawsze udaje mi się ją złapać 😉 nie pamiętam kiedy kupiłam pieczywo w normalnej cenie 🙂
      te tabelki to mnie uzależniły! zapisuję tam każdy wydatek i jestem zawsze dumna z oszczędności 😉
      O tak, powinny być te subkonta!

      Polubienie

  4. Ja mam kilka (chyba malo juz oryginalnych;) sposobow:
    1) nie kupowac za duzo jedzenia i go nie wyrzucac, to funkcjonuje u nas b. dobrze. Ew. nadmiary zamrazamy.
    2) nie kupuje tanich: butow, ubran, mebli itp. Z doswiadczenia wiem, ze wtedy kupie 2 razy i strace. Tak samo z rzeczami, co do ktorych nie jestem do konca przekonana.
    jesli chodz o ubrania, to pomijajac rzeczy koniecznie potrzebne, kupuje tylko po wyrzuceniu/wydaniu conajmniej dwoch rzeczy-nastepna. Bardziej tu chodzi o utrzamanie przejrzystosci w szafie, ale ma tez wplyw na wydatki;)
    3) co do sprzetu elektronicznego-nigdy nie kupuje nowosci, nowinek, czekam az inni sprawdza i przetestuja wersje beta;) Ja kupuje juz pridukty sprawdzone, po poprawkach i dopracowaniu;)
    4) co do kosmetykow, to lubie miec zapas, niektore uzywam naprzemiennie, ale i tak staram sie stosowac zasade „do pustego denka”;) No chyba, ze mi cos absolutnie nie podchodzi lub mnie uczula. jako alergiczka staram sie przed kupieniem nowego produktu najpierw go przetestowac. Jesli sie nie da, wole kupic sprawdzony, wczesniej uzywany produkt zamiast nowinki.
    5) regularnie sprawdzam i porownuje oplaty za: prad (akurat teraz to malo aktualne;), ubezpieczenie, prowadzenie konta, telefon, internet itp. i zmieniam na korzystniejsze, oczywiscie, jesli wysilek jest tego wart.
    Mylse, ze glowna zasada, to nie kupowac niepotrzebnych rzeczy, zlej jakosci, niczego, co sie wyrzuca, ew. niepotrzebnie zabiera miejsce w szafie, lodowce, lub gdziekolwiek w domu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s