Minął lipiec. Książkowo.

W lipcu naprawdę dużo przeczytałam, na liczniku 21 książek. Także jest co oceniać, polecać, albo wręcz przeciwnie. To co? Zaczynamy!

Zaczynamy od książek, które nie zdobyły mojej wielkiej sympatii.

Kate Morton, Córka zegarmistrza. Obiecywałam sobie wiele, ale nie dostałam tego, czego oczekiwałam. Owszem, to dalej ładnie napisana książka, bardzo tajemnicza, obiecująca. Ale mnie w ogóle nie wciągnęła. A najbardziej rozczarowało mnie zakończenie. Bardzo spłycone i naprawdę nijakie. Męczyłam się z tą książka, i naprawdę się cieszyłam, kiedy nadszedł koniec.

Bycie rodzicem to pestka-…-To jak z opaską na oczach sterować samolotem, który ma dziury w skrzydłach.

Rozczarowałam się też Zatoką Tajemnic, Rosanny Ley. Przyznam szczerze, nie zachwyciła mnie ta książka. Miałam duże nadzieje, ale nie wyszło. Książka dawała obietnicę wielkiej tajemnicy i zagadki. Ale druga połowa książki jest niesamowicie rozwleczona, przegadana i w zasadzie się urywa. O czym jest? Bohaterkami są Julia i Ruby. Jedna to hiszpańska zakonnica, druga to 35 latka z Anglii, która odkrywa, że została adoptowana. Ruby rusza w podróż, w poszukiwaniu korzeni.
Spore rozczarowanie, szczególnie tą drugą częścią książki.

to typowe dla współczesnego świata, żeby najpierw myśleć o tym co niedostępne i zabronione, zamiast cieszyć się tym, co osiągalne i ważniej…

Adam Silvera, Nasz ostatni dzień. Książka zbiera dobre, ba, bardzo dobre recenzje. Aczkolwiek mnie nie porwała. Adam Silvera przedstawia historię Rufusa i Mateo, którzy dostają wiadomość, że dziś umrą. Mają przed sobą ostatni dzień życia. Dwójka nieznajomych, staje się swoimi Ostatnimi Przyjaciółmi. Książka wiele obiecuje, kończy się zbyt szybko, jakby autorowi zabrakło papieru na dalszą opowieść.
W zasadzie całość sprowadza się do dość banalnych wniosków- żyj tak, jakby każdy dzień był tym ostatnim. Korzystaj z życia i doceniaj przyjaźnie.

Lepiej żyć, marząc o śmierci, niż umierać, marząc o wiecznym życiu.

Wyznanie, Jessie Burton. Czy to jest najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku? Tak wygląda.
To piękna historia, której bohaterkami są trzy kobiety. Connie, Elise i Rose. To historia o miłości, braku zrozumienia, chęci akceptacji. To książka o wielkim pogubieniu, młodości, naiwności, szukaniu siebie. To opowieść o wielkich emocjach, nieprzemyślanych decyzjach i błędach jakie popełnia każdy z nas.
Jessie Burton opowiedziała piękną i ponadczasową historię. Niewiele jest pisarek, które tak lekko i tak pięknie, potrafią pisać. Które aż tak czarują czytelnika. To zupełnie inna książka niż debiutancka Miniaturzystka. Osobiście wyjątkowo mnie zaskoczyła i niesamowicie wciągnęła. Nie mogłam się oderwać. Śledziłam losy bohaterek, kibicowałam Rose w walce o siebie. Złościłam się na naiwność Elise. Odrzucał mnie chłód Connie. Mimo to każda z bohaterek stała mi się bliska.
To książka, którą naprawdę warto poznać, zagłębić się w jej piękno i dać się porwać nurtowi tej historii.

Każda kobieta zasługuje na prawo do porażki, lecz otrzymują go tylko nieliczne – pisała. – To bowiem wielki przywilej móc katastrofalnie zawieść i otrzymać drugą szansę, jakby nic się nie stało. Mężczyźni robią to nieustannie, a jeśli są poddawani krytyce, to zawsze jako jednostki. Mam na myśli polityków, biznesmenów, ba nawet morderców. Białe diabły, które niszczą świat. Oczywiście kobiety też potrafią być diabłami. Kiedy jednak kobieta doznaje porażki, zwykle robi to w imieniu całej swojej płci, jakbyśmy tkwiły w jednym ciele. Dlaczego nam nie wolno niczego spieprzyć?! Bojaźń jest w życiu kobiet plagą szarańczy!

Diane Setterfield, Czarne skrzydła czasu. Jak dla mnie ta książka jest przepiękna. Opowieść wręcz płynie, jest piękna, spokojna, pełna wdzięku, umiłowania każdego słowa i szacunku dla czytelnika. Tak, ci co liczą na wielkie zwroty akcji i niesamowite emocje, mogą się solidnie rozczarować. Mnie jednak ta książka szczerze zachwyciła i zapewniła wiele pięknych wieczorów…
William to niezwykłe dziecko. Od małego wykazuje wielkie talenty, opanowanie i skłonność do przyswajania wiedzy. Mimo rodzinnej hańby, jaką dzierży jego ojciec, jego stryj pokłada w nim wielkie nadzieje. William pracuje z nim w fabryce, wynosząc ją na zupełnie inny poziom.
W osobistym życiu, William doznaje wiele szczęścia. Ma przepiękną żonę i cudowne dzieci. Jak na swoje czasy, rodzina odniosła wielki sukces. Ale wtedy daje o sobie znać przeszłość. A ta przeszłość to strzelanie z procy i zabicie czarnego jak noc kruka. Od pewnego czasu, kolor czarny zasnuje życie Williama….
To książka o pożegnaniu, wielkiej stracie, ciężkiej pracy. Akcja toczy się wolno, a czytanie tej książki, to prawdziwa czytelnicza uczta!

Jak mierzyć stratę? Jak liczyć, ważyć, oceniać smutek?

Jess Ryder, Tylko jedna noc. Amber w teorii ma wszystko. Cudownego męża, piękne mieszkanie i wymarzoną córeczkę Mabel. Ma też olbrzymie wyrzuty sumienia, bo nie cieszy się macierzyństwo. Amber ma depresję poporodową, ale wstydzi się do tego przyznać. Aby odciążyć Amber, jej siostra Ruby, przejmuje małą Mabel na jedną noc. Amber z mężem mają odpocząć, spędzić razem czas i oderwać się od codzienności. Jedna noc, a tyle zmian w ich życiu!
To niesamowicie wciągający thriller, od którego nie można się oderwać. Autorka wyciąga na światło dziennie, kolejne kłamstwa i tajemnice. Nic nie jest oczywiste, ani takie jakim się wydaje. Akcja pędzi i nie pozwala odetchnąć.
To bardzo solidna książka. Gwarantuje niesamowitą dawkę emocji. Wciąga, angażuje czytelnika w rozwiązanie zagadki. I faktycznie do samego końca trzyma w napięciu!

Magdalena Witkiewicz, Cześć, co słychać. Zuza jest u progu 40 urodzin. Ma męża, tego samego od 15 lat, Wojtka. Jej rodzinę dopełniają dwie córeczki, Iga i Pola. Zuzę i Wojtka łączy dom, rodzicielstwo, codzienność. Oczywiście jest między nimi miłość, ale nie ma co ukrywać, po tylu latach nie ma już tego ognia, pasji i namiętności. Zamiast nastoletnich uniesień, jest stabilizacja, pewność, poczucie bezpieczeństwa.
Jeden post koleżanki, znaleziony w sieci, jedno spotkanie w gronie czterech licealnych przyjaciółek. Niby nic, ale wróciły wspomnienia i chęć powrotu do lat minionych. Do emocji i miłości, która paliła policzki i wywołała dreszcze. Tą miłością dla Zuzy, był Paweł. Ich losy dawno temu przekreślił los. Ale dziś można wysłać mu wiadomość. Taką niewinną i przyjacielską…
Cześć co słychać?
Jedna wiadomość budzi dawne demony, emocje i pasję. Czy Zuza zaryzykuje rodzinne szczęście, czy w porę się opamięta?
Koniecznie przeczytajcie tę książkę. Pokazuje bowiem jak łatwo można zmienić swoje życie o 180 stopni, ale czy na lepsze? Czy można dwa razy wejść do tej samej rzeki? Czy naprawdę miłość to tylko dzika namiętność?
Zdecydowanie daje do myślenia!

Wiesz. On raczej jest taką wygodną, swojską wysiedzianą sofą. Z licznymi plamami po kawie i pękniętą sprężyną. Ale jest mój. – Stare meble się wyrzuca – powiedziałam. – Ale nie takie. To mebel dobrej klasy. Może go już nie lubisz tak bardzo jak kiedyś, może wnerwia cię, bo sprężyna wbija ci się w tyłek. Ale każda plama ma swoją historię. Nie pozbędziesz się go, bo masz do niego sentyment. Poza tym…-dodała po chwili. – Nie miałabyś już na czym usiąść. I byłoby ci bardzo niewygodnie.

Sue Watson, Kobieta z sąsiedztwa. Wow, czytałam naprawdę z zapartym tchem. Świetna intryga, bardzo solidny thriller, który trzyma w napięciu, żongluje emocjami i nie pozwala odłożyć książki ani na moment. Książkę przeczytałam w jeden dzień! Nie mogłam się od niej oderwać ani na krok.
Matt i Lucy są małżeństwem. Bardzo się kochają, wspierają i razem walczą z bezpłodnością. Ich sąsiadką zostaje pogodynka, lokalna gwiazda, Amber.
Lucy i Amber bardzo się zaprzyjaźniają. Aż za bardzo… Ich relacja staje się toksyczna. Nakręca ją prześladowca Amber. Kobieta czuje się ofiara stalkingu, nie czuje się pewnie we własnym domu i przeprowadza do przyjaciółki. Niezbyt cieszy się Matta, który nie darzy Amber przyjaźnią. Sprawa komplikuje się, kiedy podejrzenia o stalking spadają na Lucy…
Bardzo polecam tę nieoczywistą i zaskakującą książkę.

Choć Amber jest piękna, zamożna i ma udaną karierę, szczerze jej współczuję, bo tak naprawdę pragnie ona tego samego co każdy – kochać kogoś, kto i ja kocha, a ja to właśnie mam.

Guilaume Musso-Sekretne życie pisarzy. Jeżeli miałabym opisać tę książkę jednym słowem to byłoby to słowo- Pogmatwana. I uwaga, jest to pozytywny kontekst. Ta książka jest pogmatwana, lawirująca pomiędzy prawdą a literackim kłamstwem, które dzieje się w tej historii. Mąci, gnębi czytelnika, sprawia, że granice pomiędzy jawą i snem, wyraźnie się zacierają.
Historia snuje się wokół pisarza, który nagle zakończył karierę i zaszył na wyspie. Nie pisze, nie chce wrócić na sam szczyt. Zniknął z życia publicznego. Tropem Nathana, rusza młoda kobieta. Ma dla niego niesamowitą historię, której podstawę daje stary aparat fotograficzny. Co wyniknie ze spotkania pisarza i Mathilde? Koniecznie musicie przeczytać.
To piękna, tajemnicza i naprawdę zagmatwana książka, która daje ogrom przyjemności.

Jak narkoman kochałem te chwile, gdy fikcja włamywała się w codzienność. To z tego powodu tyle czytałem. Nie żeby uciec od życia w świat wyobraźni, ale żeby wróci do życia zmieniony dzięki lekturom. Bogatszy o doświadczenia z wyimaginowanych podróży, o spotkania z wyimaginowanymi ludźmi, gotowy, by skorzystać z tego bogactwa w życiu codziennym.

Joy Fielding, Martwa natura. To jest bardzo przyzwoita książka. Mogłaby być naprawdę świetna, ale ma kilka drobnych wad. Największą jest podanie rozwiązania w połowie książki. Zabiło to we mnie nieco ciekawość. Owszem, akcja dalej się toczy, i jest nawet napięcie, ale mi osobiście to wyjątkowo przeszkadzało. Wolałabym więcej niewiadomych i więcej napięcia. Jeszcze więcej!
Narratorką książki, jest Casey. Kobieta, która po spotkaniu z przyjaciółkami pada ofiarą okropnego wypadku. Od tego czasu pozostaje w śpiączce. Wraca jest słuch i świadomość. Ale o ile umysł ma jasny, to jej ciało odmawia współpracy. Casey nie widzi, nie mówi, nie może ruszać swoimi kończynami.
Otoczona rodziną i bliskimi, kochającymi ją ludźmi, ma wracać do zdrowia, albo raczej do życia. Ale jedno nie daje jej spokoju, czy to na pewno był tylko wypadek? Czy komuś zależy na jej życiu? I do czego ten ktoś będzie zdolny? Mimo wad, książka naprawdę mi się podobała. Był potencjał na coś wielkiego, wyszło bardzo solidnie, ale i tak, warto ją polecić na letnią lekturę.

,,Chodzi o to, że nad naszym życiem nie mamy żadnej kontroli, nie panujemy nad nim. Nie mamy żadnych gwarancji i nigdy nie będziemy wiedzieć, co się w naszym życiu wydarzy, co nas czeka. Lecz mimo to nie możemy poddać się ślepemu losowi i być całkowicie bierni. Istota rzeczy polega na tym, że niezależnie, jak bardzo jesteśmy omylni i ułomni, nie możemy się losowi oddać, musimy otwierać się na innych…”

Ścieżka dźwiękowa-PJ Harvey – Near the Memorials to Vietnam and Lincoln

14 myśli w temacie “Minął lipiec. Książkowo.

  1. Oj dobrze, że „Córkę zegarmistrza” dorwałam w Biedronce za 12 zł, bo jak mi się nie spodoba, to nie będzie aż tak żal. Przyłączam się do poleceń: Jess Ryder – świetna, bardzo lubię jej thrillery, Jo Fielding, mimo gorszych pozycji zawsze zajmie wysoko miejsce w moim rankingu. Musso przeczytałam prawie wszystko, w następny weekend (długi i mam nadzieję, bez dodatkowych wrażeń) chcę się zabrać właśnie za „Sekretne życie pisarzy”.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s