Czego nie znoszę robić w domu?

Jak to mówią sobota dzień mopa, dlatego przychodzę z adekwatnym tematem.

Nie jestem perfekcyjną panią domu. I nie zamierzam być, nie kandyduję to tytułu najbardziej zapracowanej kobiety na świecie, bo nie zasnę póki nie usunę niewidocznego pyłku ze ściany. Aczkolwiek lubię mieć czysto i porządnie. Uważam, że wystarczy systematyczność. Ot, codziennie wystarczy kilka prostych czynności, by w domu było schludnie i niespodziewani goście nie będą zmorą. Dla mnie obowiązkowe jest codzienne odkurzanie- dwa koty w domu, więc jest to naprawdę obowiązek. Na bieżąco wkładam naczynia do zmywarki i na bieżąco sprzątam po gotowaniu. Staram się wszystko odkładać na miejsce i już, proszę bardzo. Jest odpowiednio. W soboty zaś sprzątanie zawiera dodatkowo mycie podłogi, przecieranie półek i półeczek z kurzu, mycie łazienki. Co druga sobota, to dla mnie mycie okien. Na szczęście obecnie jestem posiadaczką sztuk 3, więc ich mycie to chwila i moment. Aczkolwiek jest to kolejna syzyfowa praca, w końcu moja Franka prowadzi parapetowe życie i żywo konwersuje z oknem, a raczej tym co za oknem. W każdym razie odbicia jej łapek i pyszczka są wszędzie. A ja sprzątam, chociaż wiem, że efekt będzie trwać góra godzinę.

No dobrze, są rzeczy, które uwielbiam, ale są takie, które wywołują we mnie istne dreszcze. Niechlubną listę, rzeczy, których nie znoszę robić, otwiera mycie łazienki. Nie cierpię tego i cierpię, jeżeli mam to robić. Na szczęście Fotograf bierze to na siebie. Nie wiem czy mu się podoba, czy nie, ale dzielnie co sobotę wszystko pucuje. Ma nawet swoje ulubione „kosmetyki”, które mu w tym pomagają. Nie wnikam, oddaję tutaj pole w całości. Mycie łazienki zawsze mnie przerażało i chyba lekko obrzydzało! Szorowanie kafli, mycie toalety, pucowanie prysznicowej szyby? O, nie. To nie dla mnie. Dobrzy Bogowie, strzeżcie mnie przed tym!

Wiem, że wiele, naprawdę wiele osób lubi prasowanie, ja nie znoszę. Niby można przy tej czynności oglądać seriale, słuchać audiobooka, albo ciekawego podcastu, ale nie, nie przekonałam sama siebie. Znalazłam porady, jak wieszać pranie, by nie musieć go prasować. Latem noszę w 90 % ubrania z lnu, które mogą być pogniecione i nie jest to żadna wada. Jak już muszę coś uprasować, to wewnętrznie cierpię. I mówię tutaj szczerą prawdę. Zazwyczaj prasuję tylko to, co muszę, czyli to co chcę założyć danego dnia. Nie mam sterty ubrań do prasowania, nie prasuję regularnie i nie znoszę tego robić. Co ciekawe, bo jestem wielką fanką prania, godzinami mogę wybierać proszki do prania, uwielbiam wieszać i zdejmować pranie. Generalnie sam temat prania jest bliski memu sercu. Lubię deski do prasowania z bajerami, i dobre żelazka. Problem w tym, że z tych gadżetów, nie zamierzam regularnie korzystać. Nie i koniec. Ktoś też tak ma? Czekam aż ktoś wymyśli, ubrania które nigdy się nie gniotą, a jak się pogniotą, to same się wyprasują i doprowadzą do ładu. Świecie, szukaj rozwiązań!

Ten kto wymyślił zmywarkę, powinien dostać nagrodę Nobla. I to od razu pokojowego Nobla! Ileż to oszczędza kłótni i pretensji. Zmywania naczyń nie znoszę, tak jak diabeł wody święconej. Nie i koniec. Bardzo żałuję, że do zmywarki nie mogę wsadzić bambusowych desek do krojenia, czy patelni. Moje blachy do ciasta też niekoniecznie chcą się kąpać w tej maszynie. I cierpię, jeżeli muszę zmywać ręcznie. Staram się tego unikać jak mogę, nie wiem czemu. Mój brat uwielbia zmywać naczynia, bardzo go to relaksuje i pozwala uporządkować myśli. Moje myśli gubią się się, niczym płyn do naczyń na gąbce. O dziwo, uwielbiam wkładać i wyjmować naczynia ze zmywarki. Nałogowo wręcz sprawdzam nowości w kategorii tabletek do zmywarki. Odczuwam dziką radość, kiedy widzę czyste naczynia. Moją zmywarkę szanuję, cenię i wielbię. Chucham na nią i dmucham, to mój największy skarb!

Ścieżka dźwiękowa- Joe Bonamassa – Sloe Gin

34 myśli w temacie “Czego nie znoszę robić w domu?

  1. Mamy podobnie, u mnie też mąż zajmuje się pucowaniem łazienki, mnie to odstręcza. Lubię za to mopować i obserwować jak z kafli i paneli znikają ślady łap i łapek (niestety znikają na góra 15 minut).
    Z prasowaniem się rozstaliśmy, kupiliśmy parownik, zrasza podgrzaną wodą i naprostowuje natychmiast nagnioty 😉
    W zmywarce również jestem zakochana.
    Ach te soboty…

    Polubienie

  2. Robię tak samo jak Ty, z tym, że okna myję trochę rzadziej 😀 a co do prasowania, to tę znienawidzoną czynność załatwia za mnie suszarka do prania, której zakup był taką samą niespodzianką, jak zakup zmywarki. Nie dość, że zajmuje mniej miejsca niż porozwieszane pranie, suszy dużo szybciej, to przy okazji nie trzeba prasować szybko wyjętych ubrań. Same plusy! 🙂

    Polubienie

      1. znajoma ma pralkosuszarkę i cóż, przestała używać, bo właśnie wszystko nadawało się prasowania. Szkoda, że nie mam miejsca na osobną suszarkę, jak mi się łazienka powiększy, to będę mieć dwa osobne sprzęty:)

        Polubione przez 1 osoba

  3. Widzisz, to ja mam odwrotnie – od zawsze mycie łazienki było w moim przydziale i lubię to robić. Nie tylko w sobotę. Kocham też prasować. Może wynika to z tego, że kiedyś wszelkie proszki miały gorsze składy i jak tylko założyłam coś nie wyprasowanego (wszak żelazko zabija coś tam), to od razu swędziało mnie wszystko i miałam czerwone plamy. Bieliznę prałam w proszkach czy płynach dla dzieci. Teraz pierzemy w kapsułkach lub płynach do prania (głównie Ariel lub Persil, choć okazjonalnie zdarzają się inne) i najwidoczniej mają lepsze składy, bo mogę nosić ubrania nie wyprasowane – to jednak nadal lubię to robić. I zmywanie też kocham! Zawsze to było i jest moje zadanie. Posiadamy zmywarkę i jej załadowanie i rozładowanie to też moja działka. Wręcz nie lubię, kiedy robi to ktoś inny, bo zawsze jest nie po mojemu.
    Za to serdecznie nie znoszę sprzątania podłóg – zamiatania, odkurzania, mycia. Brrrr. Nie lubię, jak mi się coś klei czy przyczepia do stóp, ale jeszcze bardziej nie znoszę sprzątania, więc niech się przykleja. Kocie kłaki chodzę i zbieram kępkami.
    I tak, jak mawiasz Ty i mawiała nasza sąsiadka sprzed lat – wystarczy wszystko odkładać na miejsce po różnych czynnościach i już nie będzie się robił taki burdel w domu. 😉 Ale ja bałaganiarą jestem i tak nie potrafię. 😉

    Polubienie

    1. O widzisz lubimy wszystko na odwrót 😁 ja kocham wieszać pranie,szczególnie skarpetki. Wiem, dziwne to zboczenie. Pranie uwielbiam do momentu prasowania. Wtedy to już mnie nic a nic nie kręci. Zmywanie to dla mnie koszmar. Ale kocham opróźniać zmywarke. Te ciepłe jeszcze i takie czyste. Jaka to przyjemność!
      Ja mam na szczęście małe mieszkanie i porządek łatwo utrzymać. Ale jako że jest małe to każdy bałagan od razu widać więc trzeba trzymać porządek

      Polubienie

      1. Tak, pranie też kocham. Cały ten etap – wkładania do pralki, włączania, wyciągania, wieszania, ściągania i składania oraz segregowania. Nie mam już takiego pierdolca z prasowaniem, jak kiedyś i prasuję tylko te, w których wychodzę z domu. Tych „domowych” już nie. A jak była sprawna suszarka (bo coś się popsuło i nie pali nam się do naprawy – pewnie przed zimą za to się weźmiemy), to jak wyciągało się ciuchy od razu po skończonym suszeniu, jeszcze ciepłe i pachnące, i powiesiło na wieszaku, to w ogóle nie trzeba było prasować – nawet tych wyjściowych. 🙂

        Polubienie

      2. no właśnie, suszarka mi się marzy, ale to muszę mieć dużo, dużo większą łazienkę, albo pralkę 🙂 Obecnie łazienkę dzielimy z dwoma kotami, które tam mają swoje kuwetki 🙂 więc miejsce jest ograniczone:)
        Ale ogólnie, godzinami mogłabym wybierać płyny do prania i jak ja lubię, wieszać pranie!

        Polubienie

      3. Mam to samo z płynami do prania. A nasza suszarka stoi u mamy w sypialni – mamy taką, do której nie trzeba odpływu, bo ma w sobie zbiornik na wodę, którą się wylewa po suszeniu. I jeszcze Ci powiem, że suszarka jest genialna przy kotach! NIC TAK ŚWIETNIE NIE ODKŁACZA CIUCHÓW JAK SUSZARKA!!

        Polubienie

  4. Najbardziej ale to najbardziej nie cierpię zakupów spożywczych, to dla mnie męczarnia i kompletna strata czasu. Szkoda tylko, że dla odmiany bardzo lubię jeść. Podobnie jak Ty uważam, że dużym ułatwieniem jest odkładanie wszystkiego na miejsce i ogarnianie tego co się da na bieżąco. Do perfekcyjnej pani domu mi daleko, jest zbyt wiele fajnych rzeczy, które można porobić zamiast sprzątania. Tylko kuchnię zawsze ogarniam przed snem, naczynia do zmywarki itp. bo jak rano tam wchodzę i widzę sajgon to od razu mam gorszy dzień 😉

    Polubienie

  5. Zapomniałam jeszcze dodać, że tak jak Ty lubię wszystko co jest związane z praniem. Uwielbiam kupować płyny do prania, tych do płukania mam zawsze kilka, lubię wieszać pranie a później czyste układać w szafie. A prasuję raz na jakiś czas i to tylko stroje galowe 😊

    Polubienie

  6. U nas w domu łazienkę też mąż sprząta 🙂 Jakby nie było u nas to najmniejsze pomieszczenie… Reszta mieszkania + balkon to moje terytorium…
    Prasowanie lubię. Zazwyczaj podczas prasowania oglądam filmy. Muszą być bez napisów, więc w grę wchodzą filmy polskie, rosyjskie, albo z polskim lektorem.
    Zmywarka… myślę, że już nie jest niepotrzebną ekstrawagancją 🙂 Choć wszystkie drewniane deski, gary, patelnię, misę wolnowaru, blaszki do pieczenia i … sztućce myję ręcznie 🙂

    Polubienie

  7. Dałabym wszystko byle nie musieć myć naczyń (w mieszkaniu które wynajmuję, tzn gdzie wynajmuję pokój) nie ma zmywarki, i po prostu dostaję białej gorączki 😀 ale znowu mycie łazienki, toalety, wyciąganie włosów… NO PROBLEMO. No i z prasowaniem to ja tak na bakier, bo i tak przecież się to pomnie i tak, więc po co to zamieszanie? IDK

    Polubienie

  8. gdy tej wiosny koszenie trawy stało się moim udziałem to doszłam do wniosku, że wolę to od odkurzania i mycia podłóg 😉 prasowanie lubię pod warunkiem, że są to ubrania bez udziwnień 😉 a jak ładuję zmywarkę to mówię, że układam puzzle 😉

    Polubienie

  9. Moja strategia to przede wszystkim utrzymywać porządek na co dzień, odkładać rzeczy na miejsce itd. A szyby kabiny prysznicowej po każdym prysznicu potraktować ściągaczką – na szczęście to wystarcza, żeby osady nie zostawały i można myć je rzadziej.
    Bo czynności domowych tak generalnie nie lubię, to taka syzyfowa praca, a mogłabym w tym czasie robić coś ciekawszego – chociaż czasami takie wejście w sprzątaniowy trans pozwala się zrelaksować. Do tego nie wiem, jak to jest, że po umyciu podłogi jestem zmęczona i upocona jak po solidnym treningu cardio, nie wspominając już o oknach. 😀 Najbardziej to chyba nie lubię właśnie tych podłóg i okien – i o ile szyby mi się myje super, o tyle ramy i zakamarki to jest jakiś dramat. Dwa okna dziennie to mój limit, a trochę tych okien mam jak na takie zwykłe mieszkanie… Robot odkurza 3 razy w tygodniu, ja w soboty po nim poprawiam w kątach i myję mopem – kiedy go nie miałam, rzadko udawało mi się zmusić do odkurzenia częściej niż raz w tygodniu, a to jednak za rzadko. Za to łazienka zawsze była „moja” i nawet to lubiłam. Mniej lubiłam schylanie się przy myciu wanny. 🙂 Zmywanie nawet też, tylko o dziwo jak jestem u rodziców, zmywam ręcznie chętniej niż u siebie. 😀 I prasowanie też nie takie złe, ale musi coś lecieć w tle, żeby nie umrzeć z nudów – nawet z napisami, mam raczej łatwe rzeczy i nie muszę się na nich tak bardzo skupiać, ale niewyprasowanie jednak na większości widać… Od biedy podcast. Bo przy sprzątaniu wolę muzykę, nie mam ochoty skupiać się na treści. 🙂

    Polubienie

    1. Ja przy sprzątaniu mogę słuchać jedynie radia,na tyle mam podzielności uwagi😁 Ja uwielbiam odkurzacz i to dla mnie wielki relaks,że mogę sobie przejechać..mam taki super bezprzewodowy, jak się rozpędzam to idę do ogrodu i taras sprzątam😁😁😁

      Polubienie

  10. Odkładanie na miejsce, chowanie do szafek to najlepsze co można zrobić, by nie utonąć w codziennym bałaganie 👍 Dla twórczyni zmywarki, Nobel, wiersze i fanfary! Jak ja doceniam ten sprzęt po tylu latach zmywania ręcznie! To jest po prostu cudo i też zamierzam dbać mocno, by sprzęt działał jak najdłużej. Jeszcze w ten odkurzacz bezprzewodowy muszę się zaopatrzyć i jakoś to sprzątanie ułatwić sobie ile się da – mop parowy już na stanie. Zmywania łazienki też nie lubię, a prasowanie coraz bardziej męczy mój kręgosłup. Za to lubię wycierać kurze i układać ubrania w szafie, pranie też jest fajne 🙂

    Polubienie

  11. O tak, bez zmywarki nie wyobrazam sobie juz zycia;) Przy dwoch kotach sprawdza sie odkurzacz sambiezny, „normalnym” odkurzamy tylko raz w tygodniu. U nas suszarka stoi na pralce, sa takie spacjalne podesty-laczniki.
    Kiedys lubilam prasowac, ale mi przeszlo;) Zastanawiam sie nad szafa prasujaca;) Ale w sumie teraz niewiele rzeczy prasujemy, moze parownik wystarczy?
    Lazienke tez u mnie sprzata maz, tak samo, jak i fronty w kuchni i wszystkie duze powierzchnie,to mu idzie szybciej, bo ma 190 wzrostu, o 30 wiecej, niz ja:)
    Latwe utrzymanie porzadku i czystosci w domu zaczyna sie od planowania urzadzenia go, jak wchodze do mieszkania i widze chaos i brud, mimo, ze wiem, ze dana osoba sprzata, to wiem tez od razu dlaczego tak jest.
    kazda rzecz musi miec swoje miejsce, to najwazniejsze. Srodki czystosci i wszelkie pomagacze musza byc w jednym miejscu i latwo dostepne. To plus nawyk sprzatania na biezaco i odkladania na swoje miejsce i nie ma problemu. No i jak najmiej zbieractwa i durnostajek;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s