Byłoby idealnie…..

Byłoby idealnie, gdybym mogła zwolnić. Ostatnie tygodnie, ba miesiące w pracy, są wyjątkowo ciężkie. Z jednej strony, trzeba się cieszyć, że branża nie zwalnia, a były takie obawy. Bo pandemia- po co komu biurowce, bo wojna-odpływ pracowników, bo ceny materiałów wprost szaleją. Ale budownictwo ma się świetnie. Nie można narzekać. Pracy mamy aż za dużo. Ale kiedy pracy jest tak dużo, dochodzi do zaburzenia życiowej równowagi. Ciężko złapać balans, ciężko wyjść z pracy i przestać myśleć o tym, co mnie czeka jutro. Mam więc wrażenie, że jestem w pracy non stop. Generalnie wszyscy są jacyś tacy nerwowi, a wszystko przez to, że gonią nas terminy, a klienci się złoszczą, że w ciągu pięciu minut, nie mogę przygotować oferty.

Wystarczyło mi kilka dni urlopu i proszę bardzo, nie tylko odpoczęłam, co i zamarzyłam o nieco innym życiu. W górach życie płynie jakoś tak inaczej. Było mi tak błogo i lekko na sercu. Marzę o tym, byśmy wypadli z tego wyścigu szczurów. Marzy mi się życie na uboczu, w jakiejś małej wsi. Najlepiej w górach, w drewnianej chatce. Mieć własne warzywa, po jajka i mleko chodzić do sąsiada. Żyć powoli i nie oglądać informacji. Celebrować codzienność. Nie stać w korkach, nie budzić się z budzikiem i nie pędzić. Zwolnić, żyć prościej, lepiej, pełniej.

Oboje mamy takie plany. Pracować na własny rachunek, z dala od miasta. Mieć wielki ogród, niedaleko jeziora. Dookoła pełni zieleni, a w moim domu biblioteczkę z oknem na całą ścianę. Będę robić konfitury, zamiast odpowiadać na dziesiątki telefonów w pracy. Nigdzie nie będę się śpieszyć i przestanę żyć od weekendu, do weekendu.

Nie wiem czy to marzenie kiedyś się spełni. Ale byłoby idealnie, gdyby tak się stało. Dla mnie wielkim szczęściem byłoby gdybym nie musiała być codziennie w firmie. Gdyby odpadł stres biurowej codzienności i pogoni za klientami.

Ot, takie marzenie…. Tak na mnie wpływa ta wiosna i górski urlop. Kwiaty, zieleń, słońce, przestrzeń i spokój. To dla mnie najważniejsze składowe życia.

Ścieżka dźwiękowa -Bitamina- Dom

Reklama

22 myśli w temacie “Byłoby idealnie…..

  1. Widzę, że więcej nas marzy o ucieczce od takiego pędu, gonienia nie wiadomo czego. O chęci przeprowadzki z dużego miasta do zakątka z zielenią, gdzie będzie można żyć, a nie tylko pędzić, pędzić, pędzić…

    Oby nam się to spełniło. Niekoniecznie dopiero na tzw. emeryturze 😉

    Polubienie

  2. Trzymam kciuki za Twoje marzenia. Ja chyba żyje teraz na zasadzie tu i teraz. Mam marzenia ale nie sądzę by kiedykolwiek się spełniły. Pewne rzeczy są nie do przeskoczenia. Ale kto sie.

    Polubienie

  3. Często po wakacjach rozmyślam, co powinnam zmienić w swoim życiu. 😉 Tylko zwykle chodzi raczej o przeprowadzkę, oferty pracy i mieszkań też już mi się zdarzyło przeglądać. 😅 Chociaż ja jednak nie należę do miłośników wsi, lubię mieć różne udogodnienia pod ręką.
    Należę też ogólnie do ludzi, którzy wyobrażają sobie, że gdyby mieli źródło dochodów, mogliby nie pracować zawodowo, ale patrząc praktycznie zadowoliłoby mnie, gdyby po prostu pracować mniej, ze cztery dni w tygodniu albo mniej godzin… Tylko u mnie tak zupełnie na własny rachunek oznaczałoby jednak za dużo stresu, lubię poczucie stabilności.
    Mój kierownik w poprzedniej firmie, Włoch, często sobie głośno marzył, żeby to rzucić i prowadzić knajpę – chociaż mam w rodzinie ludzi prowadzących taki biznes i obawiam się, że w praktyce byłoby to dalekie od tego, co sobie wyobrażał. 🙂

    Polubienie

    1. nie wyobrażam sobie mieszkać 200 km od większego miasta, w sumie obecnie mieszkam na wsi, 10 minut od dworca w Gdyni, bez korków 🙂 Za oknem morze, wiele terenów do spacerów, ale w zasięgu moich nóg Biedronka czy Rossman. Gorzej,że codziennie stoję w korkach, męczę się coraz bardziej w pracy. Chciałabym zwolnić…

      Polubienie

      1. Takie miejsce jest fajne. 🙂
        Chociaż zmęczenie, stres w pracy i tracenie czasu w korkach może sprawić, że ma się dość, na dłuższą metę się czuje, że nic nie ma z tego życia…

        Polubienie

  4. Kiedyś nie sądziłam, że mogę żyć bez biurowego pędu, codziennej nerwówki. Myślałam, że stres to taka norma, w końcu większość tak ma. Tymczasem można inaczej, czasem to zwolnienie firmowego tempa dzieje się dzięki dziecku. A czasem innych decyzji i marzeń. Trzymam kciuki by Wam się spełniły 🙂

    Polubienie

  5. Oby marzenie się spełniło!! Ja mieszkam z daleka od miasta i czas leci jakby wolniej, bez napinki. Niestety z domu nie pracuję, ale zmieniłam robotę na typowo papierową. Już nie obsługuję naście rozkrzyczanych, niezadowolonych klientów, nie odbieram setek telefonów. Nie ślęczę w pracy do 17 lub dłużej. Teraz prowadzę rejestry i opracowuję archiwum, więc stan mojej psychiki uległ znacznej poprawie, a czasem mogę i popracować z domu.
    Tak więc do dzieła!
    Marzenia są po to, by próbować je realizować!

    Polubienie

    1. może jakbym nie pracowała z tak marudzącymi ludźmi, byłoby lepiej? Ale moi klienci są zawsze „opóźnieni”, zawsze wszystko chcą na wczoraj, zapominając, że ofertę robiłam pół roku temu i był czas na spokojne zamówienie. Za dużo chaosu w pracy, a przez to za dużo na głowie i w głowie!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s