Minął miesiąc. Kwiecień.

Za nami kwiecień, pierwszy z prawdziwie wiosennych miesięcy. Ale, ale w tym roku, jak i poprzednim kwiecień był kapryśny i wyraźnie zimowy. Ani razu nie założyłam wiosennego płaszcza, ani trampek. Rządziły czapki, szaliki i ciepłe traperki, wyścielane futerkiem. Dobrze chociaż, że połowa miesiąca była słoneczna, aczkolwiek zimowe chłody, opady śniegu, poranne przymrozki, to coś czego bardzo nie lubię! Wszystkie wiosenne sztuki odzieży leżą nietknięte i czekają na lepsze czasy… Ale mimo niesprzyjającej pogody, udało mi się dobić do średniej kroków 10 tysięcy. Czyli miesiąc przespacerowany!

Kwiecień był bardzo ogrodowym miesiącem. Urządziłam rabatę. Zamarzyło mi się, bym z kuchennego okna, widziała coś więcej niż trawnik, zamarzył mi się kolor. Moja rabata jest naprawdę urocza, różowo-fioletowa. W planie jest kolejna, taka ze mnie ogrodniczka. Nie sądziłam, że dojdę do takiego wieku, że będę wydawała tyle pieniędzy w sklepie ogrodniczym! I to zupełnie bez wyrzutów sumienia. Kwiaty dają mi masę radości, praca w ogrodzie cudownie odpręża. Kupiłam sobie śliczne rękawiczki do pracy, i teraz mogłabym codziennie grzebać w ziemi. Matko i córko, jak ja się zestarzałam!

Kwiecień to święta, które minęły błyskawicznie, ale były ciepłe, rodzinne i pyszne. Było dużo spacerów, jeszcze więcej rozmów, żartów i miło spędzonych chwil, na totalnym luzie. Bardzo bym chciała, by było tak co roku. Naprawdę bardzo bym chciała! Świeciło słońce, wszystkie wypieki wyszły wybitnie i nikt się nie pokłócił z nikim. To ważna rzecz.

Po świętach dostałam prezent, no dobrze, z tygodniowym opóźnieniem, ale to było naprawdę zaskakujące i takie przyjemne. Fotograf zaprosił mnie do spa. Dowiózł na miejsce, zaprowadził do celu i uciekł. Mi zostało tylko relaksować się przez dwie i pół godziny, w wyjątkowym miejscu, prawie na Monciaku w Sopocie. Miałam taki ciężki tydzień i ten czas był mi niesamowicie wręcz potrzebny. A dodatkowo, zasnęłam po zabiegach jak niemowlak. Także polecam każdej z nas, a już szczególnie masaż Kobido. To cudo potrafi usunąć z twarzy i duszy zmęczenie z całego tygodnia. Idealny zabieg, gdy chcemy zadbać o ciało i o ducha. A jak jeszcze będzie Was masować dyplomowana pani psycholog, to wyciagnięcie z tego tyle, że dobry humor i energia zostanie z Wami na cały kolejny tydzień!

Czy już wspominałam, że kwiecień był męczący? Chyba nie, ale w pracy nawał obowiązków, do tego chwilami bardzo zmęczony i zirytowany szef, dawał mi do wiwatu. Ciężko było i mnie utrzymać spokój, kiedy nadmiar obowiązków, powodował, że śniadanie, to pierwsze, jadłam dopiero koło południa. Przy życiu trzymało mnie jedynie to, że idzie maj, zaraz czerwiec i lato. A wraz z nimi ta część roku,gdy więcej wolnego. Święta były dla mnie wybawieniem, dwa dni bez obowiązków i ciągłego szykowania ofert. Chwilami zapominałam jak się nazywam. Mąż też nie próżnował. Po dwóch latach doczekałam się i mam piękne listwy przypodłogowe. Wstawiliśmy też specjalną konstrukcję na drzwi balkonowe, dzięki temu możemy wychodzić do ogródka, a Frania jest bezpieczna w domu. W kwestii wydatków na minus dodam też mandat, za przejechanie żółtego światła. Zachowajcie czujność, zmęczenie 2,5 godzinnymi korkami, równa się pięćset minus!

Nie doszedł do skutku mój weekend w Łodzi, ale to nic straconego. W zamian za to byłam w kinie, na świetnym filmie- Piosenki o miłości, wyskoczyłam też na śniadanko na mieście. Dużo gotowałam i spotykałam się ze znajomymi. Zdecydowanie nadrobiłam zaległości towarzyskie. Mam nadzieję, że tych spotkań będzie tylko więcej i więcej. Wyjątkowo cieszy mnie, że mam wspaniałych ludzi tak blisko mnie.

Kocia aktualizacja, Filemon zdrowy i radosny. Franusia jak to Franusia, lubi chodzić do weterynarza. Chociaż bardzo jej pilnujemy, czasem coś jej zaszkodzi. Malutka ma bardzo silną alergię pokarmową i refluks, no i bach, w kwietniu swoje odchorowała. Ale już jest dobrze, poza tym kiedy patrzy się na tę kruszynę, to wybacza się jej każdy bałagan i wymioty pod łóżkiem.

A koniec miesiąca spędzam w podróży, vivat Pieniny!

Ścieżka dźwiękowa-Depeche Mode – In Your Room

32 myśli w temacie “Minął miesiąc. Kwiecień.

  1. Nie najgorszy był twój kwiecień, mimo że mało wiosenny. I tego relaksu w SPA to aż ci zazdroszczę. Ale na masaż bum się jednak nie zdecydowała. Nie lubię obcego dotyku, czułabym się niekomfortowo. Tak myślę.

    Polubienie

  2. Jak ja Ci zazdroszczę tych spacerów i tego ogrodu! ❤
    Przypomniałaś mi, jak sam jeden, "tymi rencami", posadziłem kiedyś pół ogrodu na tyłach mojego starego szpitala 😀
    Jak moja Busia uprawiała swój ogródek w Stanach – najpiękniejszy na całej dzielnicy! Sąsiedzi zawsze zazdrościli…
    Pozdrawiam majowo i zapraszam na notkę majową 😉

    Polubienie

  3. Ciekawe, czy psycholożka została masażystką, czy masażystka psycholożką 😉 Tak czy siak, na masaż przeszłabym się z chęcią. Na razie czuję się oszukana majówką, bo miało być brzydko, a jest piękna pogoda. A ja żadnych planów No nic, trzeba będzie coś wymyślić na spontanie.

    Polubienie

  4. Takie prezenty są jak najmilej widziane 🙂
    „Piosenki o miłości” to kapitalne kino! Zauroczył mnie ten film 🙂
    Forsycje też bardzo lubię! Zawsze z wytęsknieniem na nie czekam.

    Polubienie

  5. Jak nie lubię kosmetyczek (i wszelkie takie wizyty i zabiegi traktuję raczej w kategoriach obowiązku albo środka do celu niż przyjemności samej w sobie), tak kobido mnie kusi, może kiedyś skusi skutecznie. 🙂
    Kwiecień pogodowo okazał się nieco rozczarowujący, ale teraz póki co pogoda nadrabia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s