Ślubna gorączka

W świecie show biznesu sprawy mają się jasno – skoro wzięłam ślub, ba zorganizowałam go, to znaczy, że jestem ekspertem i powinnam wydać książkę. Od małżeństwa też już jestem pewnie specem, dwa miesiące doświadczenia piechotą nie chodzi! A co tam, powinnam wydać ebook – małżeństwo jak z obrazka.

No dobra, skupię się na tym ślubie i weselu. Jak już pisałam, wiecie,to z moich wspomnień, jakoś nie miałam problemów z organizacją tego dnia, chociaż podeszłam do tego na luzie. Nie miałam dwóch lata na wybieranie serwetek i kształtu łyżeczek. Wiele rzeczy robiłam last minute, i było to fajne. W każdym razie,mam takie doświadczenia a nie inne, nie ma co się spinać i wariować. Nie da się wszystkiego zaplanować. Co z tego,że próbny makijaż miałam 7 miesięcy przed, skoro makijażystka zapomniała zarezerwować mi termin? Jeden sms do siostry i już miałam kolejną umówioną. Nikt nie przewidziałam tyle naprzód marszów równości, albo tego, że ciocia straci zęby. Czemu o tym piszę?

Przed ślubem zapisałam się do kilku grup, dzięki nim szybko udało mi się znaleźć DJ-a w jeden wieczór. Ale do rzeczy. Byłam i wciąż jestem pod wrażeniem, wielu, wielu postów o tematyce- mam ślub w 2023 roku, nie mam fotografa, czy ktoś ma jeszcze wolny termin? Wow, czy ktoś ma wolny termin? Dwa lata naprzód? Przeglądam instagram i widzę posty – ratunku, do ślubu 15 miesięcy, a ja już nie mam w co ręce włożyć! Te przygotowania to armagedon. Sprawdzam i widzę, że ten ktoś ma jasną wizję i jego ślub będzie iście królewski, ale i wymagający. Panna narzeczona 3 miesiące szukała idealnej szkatułki na obrączki…

Powiem szczerze, i bez cienia zbędnego chwalipieństwa. Miałam fajny ślub. Chociaż moja szkatułka miała złą datę – poza nami i świadkiem nikt nie zwrócił na to uwagi. W drodze do kościoła bukiecik pobrudził mi sukienkę, ktoś to widział? Nikt. Z DJ-em ustaliliśmy brak przyśpiewek, ale co miał zrobić kiedy goście intonowali Gorzko, gorzko? Nie miało być powitania chlebem i solą, tłuczenia kieliszków, było? Było. Czy było źle , bo było to poza planem? W żadnym wręcz razie.

Ten dzień niesie tysiące niespodzianek, i spraw, które wychodzą nieplanowane. Największą radością jest luz i gotowość na niespodzianki. Najlepsze przygotowania są na luzie. Najważniejsze to znaleźć odpowiednich ludzi, którzy znają się na swojej robocie. Dekoratorce wystarczyły 3 zdjęcia z pintaresta by wiedzieć jak udekorować salę. Właściciele sali zadbali o wszystko, więc praktycznie nic nie musieliśmy robić. Są rzeczy, które są nużące,ale trzeba je odbębnić – mówię o formalnościach, czy ustawianiu gości przy stołach. Ale, ale, kiedy patrzę wstecz, to moje przygotowania dawały mi masę radości, a nie cierpienia. W dniu ślubu byłam uśmiechnięta, i podekscytowana a nie zmęczona i sfrustrowana. Czy wszystko się udało. Pewnie, że nie. Czy przez to ślub i wesele były do kitu? Oczywiście, że nie! Ba, było pięknie i cudownie.

Moja przyjaciółka planowała ślub dwa lata, wybrała wszystko, goście zaproszeni, menu ustalone, suknia wisiała w szafie. Do ślubu 3 tygodnie, a tu klops. Okazało się, że właściciel ośrodka zgubił ich umowę i miał inną parę umówioną. Młodzi zostali bez sali. Czy ślub się odbył? Pewnie. Czy się udał? Oczywiście. Wszystko na nowo zorganizowali w trzy tygodnie. Nowa sala, transport i noclegi dla gości, dekoracje i powiadomienie ponad stu osób o zmianach. Wszystko w trzy tygodnie. Znając ich historię- byłam wtedy świadkiem, do swojego ślubu, podeszłam na spokojnie. Na względnym luzie i cieszyłam się każdym dniem. Były i gorsze chwile, ale cały ten czas oczekiwania wspominam po prostu z wielkim sentymentem. I wiem jedno, chętnie przeżyłam to jeszcze raz!

Ścieżka dźwiękowa- Artur Andrus – Ciocia w gablocie

26 myśli w temacie “Ślubna gorączka

  1. Sama ślubu nie organizowałam i się nie zanosi, ale również myślę, że nie ma co się nadmiernie spinać. Moja kuzynka zorganizowała swój spontanicznie, w jakieś dwa czy trzy miesiące i nijak nie było widać, że to tak na szybko – choć inna sprawa, że rodzina się ślubnym biznesem zajmuje. Brat też jakoś przesadnie nie wydziwiał, poza doborem garnituru, a wyszło bardzo fajnie – tylko jak mu np. świadek zaintonował „gorzko”, to mało go z wesela nie wyrzucił. Ludzie się często przejmują drobiazgami, na które nikt nie zwraca uwagi i niepotrzebnie stresują, zamiast cieszyć swoim dniem.

    Polubienie

  2. Jak są chęci i ludzie skorzy do pomocy to i niemożliwe staje się możliwe 🙂 cudownie, że ten dzień tak się Wam udał i macie co wspominać. Twój spokój na pewno dużo w tym pomógł, a nie jest to łatwe – podziwiam..

    Polubienie

  3. Co więcej, prócz parady i korków, nie dało się przewidzieć, że po kilku dniach ulewy w dzień Waszego ślubu wyjrzy słońce! 🌞 I to zrekompensowało jakieś drobne niedociągnięcia, którymi faktycznie nie było co się przejmować (nie zauważyłam żadnych:)). Dwuletnie przygotowania nie dadzą gwarancji, że będzie idealnie, więc nie ma co się spinać..

    Polubienie

  4. Ja to w ogole takiego planowania 2-3 lata naprzod nie jestem w stanie zrozumiec, ani takiej histerii. Przeciez to szkoda czasu. 3 lata na jeden dzien, nawet niecaly, kilka-kilkanascie godzin? Zawsze mnie otrzasalo na powiedzenie, ze to ma byc, albo byl „najpiekniejszy dzien w zyciu”. Czyli co, pozniej juz tylko gorzej? Oczywiscie wiem, ze to wazny dzien, dla jednych mniej, dla drugich bardziej, ale w tym dniu dopiero cos sie zaczyna i to powinno byc najwazniejsze.
    No ale ja bralam slub na greckiej wyspie, bez gosci, formalnosciami zajal sie zarzad hotelu i na koniec okazalo sie, ze slub bierzemy w innym miescie, niz tym, w ktorym umowilismy sie (dwa dni wczesniej;) z fotografem:)
    Fotograf dojeachal pol godziny pozniej (przez cala wyspe), a my pilismy mocce zrobiona przez tlumacza i rozmawialismy o turystycznych walorach okolicy:) A zdjecia wyszly przepiekne, mimo, ze slub odbyl sie prawie o godzine lekcyjna pozniej:)

    Polubienie

    1. ja to nie wiem jak ktoś ma 3 lata i się nie wyrabia, to nie wiem co takiego organizuje, skoro mu brakuje czasu? Ja miałam 10 miesięcy i w sumie może by zebrać z tego 3 dni jakiejś pracy 🙂 Ale cóż, niektórzy planują każdą sekundę, a nie warto, bo życie i ten dzień niesie niespodzianki… Im więcej luzu i spontaniczności tym lepiej 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s