Minął miesiąc. Styczeń.

I kolejny miesiąc za nami. Styczeń, początek roku. Pierwszy styczeń zaczął się przed domem z ogniami rzymskimi. Potem po południu był spacer z rozgrzewającą herbatą po centrum miasta. Było zimno, a potem jeszcze zimniej! Tydzień z piękną, prawdziwą zimą, śnieg po kolana, siarczysty mróz, piękne widoki. Spacery po lesie i na plaży. Dwie pary rękawiczek i trzy szaliki. Morze gorącej herbaty z miodem, i smak ciasta marchewkowego. Jak ja lubię taką zimę! Niestety, trwało to tylko tydzień. Aczkolwiek udało się spędzić jeden cudowny wieczór na górce, byliśmy na sankach. Wyzwoliło to u mnie całą ciężarówkę dziecięcej radości! Jak się okazuje, nie można nie kochać sanek i tego pędu, kiedy się sunie z całą mocą w dół. Pod koniec miesiąca znów zrobiło się biało! Spotkaliśmy nawet burzę śnieżną po drodze, i trasę 20 km,pokonaliśmy w zawrotne 4 godziny. Ale były znów białe, leśne spacery i bitwy na śnieżki.

Początek roku oznacza dla nas inwentaryzację, trzeba więc od początku działać na pełnych obrotach. W pracy była masa ofert, dziesiątki ofert, tyle papierkowej roboty. Bywało ciężko. Do tego sesja na uczelni. Co z tego, że online, skoro wymagania takie same! Ileż czekało mnie nauki, 5 egzaminów i dwa zaliczenia. Na stare lata musiałam ponownie nauczyć się robić prezentacje. I okazało się, że nie posiadam żadnych zdolności w tym temacie. Ale cóż, zaczęłam sesję z przytupem i prawo zaliczyłam na 4,5. Brawo ja! Ale generalnie styczeń to dużo nauki, masa niewyspania i dużo bałaganu. Robiłam napady na biblioteki. Było dużo czytania! I wizyta w Ikea, w planie były dwie rzeczy, wyszłam z pełnym koszem.

Styczeń to czas kilku fajnych spotkań. Wieczory z grami, rodzinne obiady. Dużo gotowania i eksperymentalnego pieczenia. Uczę się piec zdrowe ciasta bez cukru, na zdrowej mące z dobrymi dodatkami. Nie wiem czy ciągle można to nazwać deserem, ale wszystkim smakuje. Poza pieczeniem, nie miałam za dużo czasu na gotowanie. No może jedynie kilka razy eksperymentowałam z wegańskim mielonym, i nauczyłam się perfekcyjnie robić więzienny ryż. Rozgotowany, ale wciąż twardy. Ponoć to duża sztuka!

Styczeń był męczący. Dużo się działo, dni mijały, czas nie zwalniał, każdy dzień był wypełniony pracą i obowiązkami po brzegi. Doba była za krótka. Jeszcze te krótkie dni i mroczne poranki. Brakuje mi światła. Zdecydowanie. Ale końcówka miesiąca pokazała, że dzień robi się dłuższy. Jakaś nadzieja.

Ogólnie to był miły miesiąc. Było kilka złych dni ,nawet takich, które wywołały duże emocje, ale jednak bilans jest zdecydowanie na plus. Zostaną ze mną piękne wspomnienia z tego miesiąca. Takie na długo. Może i całe życie?

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Higher love

32 myśli w temacie “Minął miesiąc. Styczeń.

  1. Czas tak szybko biegnie. Dopiero rok się zaczął, a już mamy luty. Chcialabym nauczyć się czerpać radość z tych wszystkich drobiazgów bo im jestem starsza tym czas biegnie szybciej.

    Polubienie

      1. Naprawdę nie wiem kiedy minęło ostatnie 20 lat. I mam poczucie, że straciłam tyle czasu na niepotrzebne emocje. A może po prostu dojrzałam do tego, że nie przejmuję się wieloma sprawami i nie przejmuję tak jak kiedyś.

        Polubienie

  2. Widzę, że kot też lubi czytać. 😀
    Niedawno postanowiłam kupić erytrol i używać do wypieków, ale na razie na szukaniu się zatrzymałam. 🙂
    Piękne wspomnienia na długo to najlepsze, co miesiąc może po sobie zostawić. 🙂

    Polubienie

  3. Przycisk do papieru niesamowicie kochany i puszysty 🙂 Choć dużo pracy, nauki i zabiegania było, to i dużo dobrych emocji, a skoro znalazł się i czas na czytanie książek – to to był naprawdę fajny miesiąc!

    Polubienie

  4. Gratki za to 4,5! 🙂

    Dobrze widzę na zdjęciu dzbanek z filtrem? Jeśli tak, to jakiż to i czy jesteś z niego zadowolona? Planuję kupić, żeby nie wydawać kasy (i nie generować plastiku) na butelkowaną wodę. Nasza kranówka jest…. no, jest. Ale pić bym się jej nie odważyła 😉

    Polubienie

  5. 1. Przycisk do papieru nad wyraz wspaniały, nie godzi się go głodzić!
    2. Czy Gosia z jogi to pani Mostowska?
    3. Więcej zimy by się przydało, jeszcze choć parę dni…
    4. Pozdrawiam. A poza tym czasem coś się robi z Twymi ustawieniami, że znikasz i pojawia się, że blog jest od teraz prywatny, proś człeku – czytelniku o hasło. To piszę, jakbyś nie wiedziała, że takie klocki się dzieją.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s